
Relacja z wycieczki
Podstacje Trakcyjne: Swarzędz i Kostrzyn
PGE Energetyka Kolejowa Operator
17.06.2026
17 czerwca gościliśmy w jednej z największych firm energetycznych w kraju – PGE Energetyka Kolejowa, oferującej swoje usługi oraz sprzedaż energii elektrycznej dla prawie 5 milionów klientów na terenie całej Polski. PGE Energetyka Kolejowa utrzymuje prawie 25 tys. torokilometrów sieci trakcyjnej. Pociągi muszą jeździć, dlatego pracownicy PGE Energetyka Kolejowa pracują 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Łącznie nad zapewnieniem zasilania sieci trakcyjnej i samą siecią trakcyjną pracuje około 2 500 pracowników.
Dla zapewniania ciągłości ruchu kolejowego PGE Energetyka Kolejowa posiada 70 nowoczesnych pociągów sieciowych oraz specjalistyczne pojazdy utrzymania sieci trakcyjnej. Sieć trakcyjna składa się z sieci jezdnej nad torami oraz sieci powrotnej stanowiących łącznie system urządzeń zasilających pociągi prądem stałym o napięciu 3 kV. Aby system działał sprawnie potrzebuje rozbudowanej infrastruktury towarzyszącej: podstacji trakcyjnych – tradycyjnie lokalizowanych wzdłuż linii kolejowej oraz kabin sekcyjnych – posadowionych pomiędzy podstacjami trakcyjnymi. Podstacje trakcyjne zazwyczaj zasilane są napięciem przemiennym 15 kV lub 110 kV, z GPZów innych dystrybutorów energii elektrycznej. Utrzymanie 25 tys. torokilometrów sieci trakcyjnej wymaga pracy 547 podstacji trakcyjnych, 267 kabin sekcyjnych, 6 213 stacji transformatorowych, a w nich 19 500 wyłączników, 67 441 rozłączników i 26 034 odłączników.
Rozmieszczenie urządzeń wzdłuż linii kolejowych, ich moc i stopień wykorzystania zależy od parametrów eksploatacyjnych konkretnej linii, m.in. prędkości na linii kolejowej, minimalnego dopuszczalnego odstępu czasowego między pociągami, maksymalnego prądu pobieranego przez pociąg, planowanych czynności obsługowych oraz średniego napięcia użytecznego.
Obejrzeliśmy dwie podstacje trakcyjne – starą wybudowaną w 1964, a zmodernizowaną w 1996 roku – PT Swarzędz i nową oddaną do użytku w 2022 roku – PT Kostrzyn. Obydwie podstacje zlokalizowane są przy linii kolejowej 003 Warszawa Zachodnia – Kunowice, linii kolejowej magistralnej o znaczeniu państwowym, stanowiącej część głównej międzynarodowej linii kolejowej E20 relacji Oostende – Bruksela – Berlin – Warszawa – Mińsk – Moskwa – Władywostok. Podstacja trakcyjna Swarzędz wchodzi w skład systemu zasilania stacji Poznań. W racji znaczenia linii kolejowej wymagania stawiane systemowi zasilania i sterowania są bardzo duże.
Na rysunku poniżej pokazano układ zasilania trakcji elektrycznej.


PT Swarzędz, fot. Błażej Kotowicz

PT Kostrzyn, fot. Błażej Kotowicz
Na sieci trakcyjnej zamontowane są dodatkowe symbole organizujące pracę mechanika w pojeździe trakcyjnym. Dla elektryków szczególnie istotne są cztery z nich, m.in. „uśmiech na niebieskim tle”. Nie oznacza to, że sieć się do nas śmieje, a więc co one oznaczają? Odbierakiem prądu z sieci trakcyjnej jest pantograf. Te tajemnicze oznaczenia związane są właśnie z pracą pantografu:

Wszystkie te informacje przekazał nam niezastąpiony Kierownik Rejonu Poznań – Pan Przemek Chłopowiec. Opowiadał dużo, ciekawie, cierpliwie odpowiadał na zadawane pytania, a pytań było dużo, często podchwytliwe. Jednak Pan Przemek nie dał się zaskoczyć – o systemie zasilania sieci trakcyjnej wie chyba wszystko. Pana Przemka wspierali Pan Dawid Roza i Kacper Jagodziński. Panowie nie tylko opowiadali o swojej pracy i urządzeniach, ale dyskretnie pilnowali nas żeby ktoś nie uległ wypadkowi.
Dziękujemy Panom Przemkowi, Dawidowi i Kacprowi za świetnie zorganizowany pokaz, za pokazanie nam tego jak energetyka kolejowa wyglądała i jak wygląda teraz, pokazanie zmian zachodzących na kolei, za wprowadzenie w specyficzny świat energetyki kolejowej. I… za ugoszczenie nas poczęstunkiem.
Dziękujemy Panu Dyrektorowi PGE Energetyka Kolejowa za udostępnienie obiektów do obejrzenia, Panu Prezesowi Pawlickiemu za fundusze na transport oraz firmie Sobisbus za sprawne przemieszczanie się pomiędzy oglądanymi obiektami.
Opracowała
Natalia Steinke


STOWARZYSZENIE ELEKTRYKÓW POLSKICH
ODDZIAŁ POZNAŃSKI
I
AUTOMOBILKLUB WIELKOPOLSKI
uprzejmie zapraszają
w sobotę 3 października 2026
na
JESIENNY RAJD SAMOCHODOWY SEP
im. Grażyny i Eugeniusza Bogackich
W programie m.in.:
START – TOR POZNAŃ
08:00 – zgłoszenie załóg, kontrola techniczna, wydanie kart drogowych
08:30 – OTWARCIE RAJDU, próby techniczne i rekreacyjne
- wyjazd wg PLANU trasy Turystycznej.
META
Centrum Rekreacyjno-Hotelowe „BAGATELKA” w Miłosławiu
Oddanie kart drogowych i konkursowych – wspólny posiłek, gry, śpiewy i zabawy.
18:00 ZAKOŃCZENIE RAJDU – ogłoszenie wyników, wręczenie pucharów,
nagród i upominków
Opłaty wpisowe:
- członkowie SEP i współorganizatorzy 30 zł/ za osobę w samochodzie
- pozostali uczestnicy 40 zł/ za osobę w samochodzie
Zgłoszenia przyjmujemy do dnia 21 września br. w SEKRETARIACIE BIURA SEP
Dom Technika NOT w Poznaniu ul. Wieniawskiego 5/9 pok. 108; tel. (61) 853-65-14
Liczba załóg jest ograniczona względami organizacyjnymi.
W rajdzie udział biorą załogi, które przekazały do Sekretariatu SEP pisemne zgłoszenie, deklarując jazdę na własne ryzyko i własne ubezpieczenie oraz zostały wpisane na listę startową.
Na uczestników, poza interesującą trasą, i wspaniałą zabawą, czekają atrakcyjne upominki i nagrody, a na zwycięzców
PUCHAR PREZESÓW
ODDZIAŁU POZNAŃSKIEGO SEP i AUTOMOBILKLUBU WIELKOPOLSKI
Czeskie Perełki 2026
4-7.06.2026 r.



Tym razem droga zaprowadziła nas do Czech, w okolice Czeskich Budziejowic. Moglibyśmy powiedzieć krótko: pojechaliśmy, obejrzeliśmy, wróciliśmy, ale to nie oddaje wrażeń jakie nam towarzyszyły.
Zacznijmy od początku, a na początku był plan: jedziemy w okolice Czeskich Budziejowic, kiedy: w długi weekend 4.06-7.06.2026. Wycieczkę jak zwykle zorganizowało Biuro Turystyczne Kanion z Poznania.
Wycieczkowicze którzy zebrali się w miejscu zbiórki jak zwykle okazali się zdyscyplinowani, nikt się nie spóźnił, wszyscy byli zadowoleni i uśmiechnięci. O 6.00 pilot naszej wycieczki Pan Przemek dał sygnał do odjazdu a niezastąpiony Pan Remik, nasz kierowca, chwycił za kierownicę i pojechaliśmy. Czas mijał szybko, droga była szeroka, drzew przy drodze niewiele, więc już o 9.38 byliśmy na granicy z Czachami, w Lubawce. Po krótkim postoju ruszyliśmy w kierunku Telcza.
Telcz okazał się malowniczym miasteczkiem z długim na około 300 m rynkiem o kształcie przypominającym trójkąt. Pośrodku były dwie fontanny: dolna z 1535 roku i górna z 1827 roku, otoczone kolorowymi kamieniczkami. Bajkowy widok, przepiękna architektura, smaczne jedzenie, a jednak czegoś zabrakło – na rynku nie ma roślin, nie ma drzew, nawet kwiatów w doniczkach jest niewiele.


Wieczorem dotarliśmy do Taboru, i tutaj spotkała nas niespodzianka – zamieszkaliśmy przy ulicy Warszawskiej. Poczuliśmy się jak w domu.

Niestety, w piątek rano padał deszcz. Spakowaliśmy parasolki i płaszcze przeciwdeszczowe, i pojechaliśmy do Zamku Hluboka. Okolica zachwyciła wszystkich, było po prostu pięknie, a sam zamek wydał nam się niezdobyty. Posadowiony na wzniesieniu wyglądał dumnie, pojawiło się jednak pytanie jak do niego dotrzeć. Szybko okazało się, że na górę można wjechać kolejką, więc kilka osób skorzystało z tej możliwości. Pozostali poszli pieszo i trzeba przyznać, że okazali się nadspodziewanie sprawnymi piechurami. Zamek zrobił na nas olbrzymie wrażenie – spacerowaliśmy świetnie zachowanymi pokojami z drewnianymi, bogato zdobionymi sufitami z przepięknymi wielkimi, mieniącymi się różnymi kolorami, kryształowymi żyrandolami. Podziwialiśmy gobeliny zawieszone na ścianach, obrazy właścicieli zamku, kominki o ciekawymi wyglądzie i interesującej konstrukcji. Dotarliśmy do biblioteki – cóż powiedzieć, że piękna a księgozbiór bogaty – to nic nie powiedzieć. Spacerując dojrzeliśmy jeszcze coś – malutkie klameczki, które wyglądały jak zamontowane na ścianie – w rzeczywistości były tam bardzo dyskretnie zamontowanie drzwi a za nimi pomieszczenia gospodarcze. Ponieważ deszcz nadal padał nie poszliśmy do parku. Pojechaliśmy pocieszyć się do browaru. W browarze Bohema Regent w Trzeboniu piwo warzone jest od 600 lat. Postanowiliśmy sprawdzić czy to piwo naprawdę jest dobre. Udaliśmy się więc na degustację. Okazało się, że tak, Czesi warzą świetne piwo, chociaż… nie wiemy tak do końca czy to zasługa Czechów, czy wody którą używają do produkcji, pogłoski donoszą bowiem, że to zasługa wspaniałej wody. Na popołudnie zaplanowaliśmy odwiedziny w Czeskich Budziejowicach. Przestał padać deszcz, odetchnęliśmy z ulgą i poszliśmy podziwiać uliczki Czeskich Budziejowic. Pierwsze kroki skierowaliśmy na rynek – stoi na nim wybudowana w latach 1720-1727 barokowa fontanna Samsona - jedyny obiekt w centrum rynku, wybudowany w miejscu gdzie wcześniej był pręgierz. Ciekawostką jest fakt, że pierwotnie fontanna spełniała funkcję użytkową – za pomocą drewnianych rur tłoczyła wodę z Wełtawy do wodociągów miejskich. Po wybudowaniu zbiornika w Nedabyle i sieci nowych rurociągów, od 1882 roku, fontanna spełnia już tylko rolę ozdobną.


Krążąc po okolicy niezmiennie trafialiśmy na Wełtawę i kolejne zamki. Tym razem dotarliśmy do Zamku Krumlov. W całej miejscowości różnica wzniesień wynosi ok. 200 m. Uliczki wznoszą się i opadają, schody są strome, a u stóp zamku wyraźnie niżej wije się Wełtawa. To właśnie takie ukształtowanie dało początek nazwie Krumlov – „krzywa łąka”. Zamek Krumlov jest drugim co do wielkości zamkiem Czech. Budowę Zamku Krumlov rozpoczął czeski ród szlachecki Witkowiców. W XIII wieku zamek przejął ród Rosenbergów. Rosenbergowie w swojej tradycji na tarczownikach używali niedźwiedzi, utożsamiając się z włoskim rodem Orsinich. Po włosku orsa to nieźwiedź. Pamiatką po rodzie Rosenbergów w fosie zamku są żywe brunatne niedźwiedzie. Dojrzeliśmy dwa, pozostałe, o ile takie były, schowały się przed nami. Ciekawostkę stanowi doskonale zachowany teatr dworski ze sprawnymi urządzeniami scenicznymi. Współcześnie, aczkolwiek sporadycznie, na deskach teatru można obejrzeć sztukę. Oczywiście w oryginalnych strojach.



Kolejnego dnia, jadąc z biegiem Wełtawy, zawitaliśmy do Zamku Zvikov. Widoki były oszałamiające – Wełtawa i Ottawa oglądane z góry, cóż sami musicie zobaczyć. Zamek ma swoją legendę. Według niej „w zamku mieszka złośliwy duch, który przepowiada śmierć każdemu śmiałkowi, który postanowi spędzić noc w wieży”. Słysząc takie słowa przechodzą ciarki. Ale zamek i okolica są przepiękne. I tutaj też ciekawostka – w podziemiach zamku schronienie znalazło aż 8 gatunków nietoperzy. Niestety nie widzieliśmy żadnego, więc jest jeszcze jeden powód żeby przyjechać tu ponownie.


Do autokaru wracaliśmy ścieżką przez las, wzdłuż ścieżki wiła się Wełtawa, kilka kramów zachęcało do ostatnich zakupów. Na końcu ścieżki do wypicia ostatniego już przed wyjazdem piwa zachęcił nas bufet. I tutaj znowu niespodzianka - w Czechach lepiej być miłośnikiem piwa, bo jest tańsze od zwykłej herbaty.
Postawmy teraz kropkę.
Ale, ale musimy zrobić jeszcze jedno – podziękować: Andrzejowi za pięknie przygotowaną wycieczkę, Maciejowi – za pomocne ramię i pilnowanie końca, żeby nikt się nie zgubił, Wszystkim Uczestnikom – za zdyscyplinowanie, towarzystwo i dobry humor, Przemkowi – za pilnowanie dobrostanu wszystkich i pokazanie nam tych wszystkich fantastycznych miejsc, Remikowi – za sprawny transport, w końcu kierowca jest najważniejszy oraz całemu zespołowi biura Kanion.
Do zobaczenia na nowej trasie…
Opracowała:
Natalia Steinke
Zdjęcia:
Joanna Florek
Maciej Florek
Katarzyna Steinke
Alicja Dymek
Natalia Steinke



